fbpx
media bez wyboru

Wielki Brat ciągle patrzy

Kiedyś to dopiero były czasy. Ciągły strach o kolejny dzień, o własne życie, inwigilacja na każdym kroku i poczucie tego, że w sumie człowiek kompletnie nic już nie znaczył. Po prostu miał być – jak pionek, marionetka stworzona do pracy, na pewno nie miał mieć własnego zdania, bo z jakiej niby racji? A dziś? Co dziś się zmieniło? Jeszcze tylko chwila i nawet media nie będą wolne. Poczujemy się jak za starych, dobrych czasów.

Nasz rząd jest cudowny. Zabronili kobietom decydować o swoim ciele. Będąc w ciąży z dzieckiem, które po pół roku od urodzenia według opinii medycznej ma umrzeć, kobieta nie ma prawa do dokonania aborcji. Jest podejście pro-life, które będzie aborcję uważać za zło konieczne i przedstawi masę dowodów na to, jak wpływa na życie i psychikę kogoś, kto jej dokonał. Tak samo znajdą się przedstawiciele, którzy pokażą logiczne kontrargumenty, według których usunięcie dziecka, w niektórych przypadkach, jest czynem uzasadnionym. I nieważne, co myślisz i po której stronie jesteś. To nie ma absolutnie nic do rzeczy. Znaczenie ma to, że pozbawiono nas wyboru. Każda kobieta w Polsce ma czuć się aktualnie jak przedmiot, któremu narzucono jeden właściwy scenariusz życia. Tylko zastanawiam się, kto tej kobiecie da później pieniądze na terapię po śmierci dziecka, bo państwo będzie miało ją w dupie. Ma być pionkiem, nie człowiekiem – więc co się stanie później, to już nie ich sprawa, bo oni wykonali swój ruch.

Zabronili gastronomii na prowadzenie biznesu – tak, działają na wynos. Tak, dostają dofinansowanie z tarczy antykryzysowej. Ale wszędzie tam, gdzie są pieniądze, są też drobne kwiatki – tutaj w postaci tego, że firma musi mieć spadek obrotów o pewien procent, tylko wtedy dostaje wsparcie. Ale, oczywiście, liczy się przychód – czyli gotówka, która jest w obrocie PRZED odjęciem wszelkich kosztów. I co z tego, że restauracja wykaże, że przychód ma na podobnym poziomie co przed pandemią, jeśli musi do tego doliczyć koszt związany z opłatą dostawców zewnętrznych? Dochód spada. I to na tyle mocno, że firmy upadają, a państwo ma je kompletnie w dupie.

Zabronili chodzić na siłownie. Koronaświrus został tak rozdmuchany, że dbanie o zdrowie powinno być w obecnych czasach najwyższym priorytetem. A mimo to zamykają nas w domach, mówiąc, że na siłowniach są zbyt niskie sufity i to sprawia, że o wiele łatwiej zarazić się wirusem. Specem nie jestem, ale mam ogromne przekonanie, że jednak wymogi sanitarne, które budynek musi spełniać, żeby miał w ogóle możliwość stać się obiektem fitness, istniały PRZED pandemią. Co za tym idzie – szereg ważnych i mniej ważnych rzeczy, w tym wysokość sufitu czy ogólna wielkość przestrzeni – musiały być spełnione na długo przed pojawieniem się niszczycielskiego wirusa. No ale co ja tam wiem, przecież nadal wysokością nie dorównują kościołom.

Co jest kolejnym powodem do wylania frustracji, bo tak jak wciąż żyjemy w przekonaniu, że w naszym kraju są tylko dwie partie, tak jest tylko jedna właściwa wiara. Do niedawna kibole podchodzili z pytaniem: „Lech czy Legia?” i za złą odpowiedź można było zarobić wpierdol. Teraz zmienili pytanie na „PiS czy PO?”, tylko że tutaj nie ma dobrej odpowiedzi. Obie są zbiorem skrajności, a z nich nigdy nie może wyjść nic dobrego. A tak ścisły związek kościoła z polityką natomiast nie powinien nigdy mieć miejsca. Nadal istnieją normalni księża, którzy nie mieszają się w te śmieszne jatki – i ja to wiem. Ale są też tacy, którzy nie dopuszczają ludzi do bierzmowania, dopóki nie podpiszą oświadczenia o wyrzeczeniu się strajku kobiet i nie zobowiążą się do usunięcia wszystkich zdjęć z nim związanych z social mediów. Czy to jest normalne? No nie jest. Bo o ile kościół ma swoje zasady i może uważać aborcję za coś złego, o tyle ABSOLUTNIE NIE POWINIEN mieszać spraw politycznych z możliwością otrzymania sakramentu. To co, jak będę chciała wziąć ślub kościelny, będę musiała jechać do Watykanu, żeby poprosić papieża o przebaczenie za popieranie strajku? Pewna granica została przekroczona na naszych oczach. Ba, za naszą zgodą.

Pomijam już podatek cukrowy, który w ogóle jest absurdem totalnym – bo nie wiem, jakim cudem Cola zero, która ma ZERO cukru, została zakwalifikowana do niszczących zdrowie napojów słodkich. Wiecie, papierosy też kiedyś drożały, a kto chciał, to i tak je kupował. Słodkie napoje czeka ta sama przyszłość.

Tak można sobie wymieniać i wymieniać bez końca – myślę, że każdy ma tego świadomość. Tylko niedługo nie będzie można sobie nic wymieniać, bo właśnie zabierają wolność mediów. Telewizja jest, jaka jest, nie jest idealna. Tylko w informacjach, które się w niej słyszy, nie chodzi o to, by były idealnie przekazane. Chodzi o to, żeby zwykły szary Kowalski miał możliwość wyboru. O to, żeby takie TVP miało swój odpowiednik w postaci TVN. Za moment nie będzie innej prawdy niż ta, która jest przekazywana przez rządowe pionki – a chyba wszyscy się zgodzą, że to nie doprowadzi do niczego dobrego. Co więcej! Nasz cudowny rząd nie uderza tylko w największych graczy – uderza w te małe stacje radiowe, które wcale nie muszą bawić się w gierki polityczne. Szukają na gwałt pieniędzy, chociaż sami w idiotyczny sposób postanowili wyjebać je w błoto, na własne życzenie.

Chciałabym powiedzieć, że to już zaszło za daleko. Ale zaszło nie dziś, nie wczoraj – tylko dawno temu. Sami na to pozwoliliśmy. Mam tylko nadzieję, że każdy, kto na wyborach się pojawił, jest ze swojego wyboru dumny – i może to powiedzieć nie przed szeregiem osób z przeciwnego obozu, tylko przed lustrem, patrząc sobie prosto w oczy.