fbpx
Blog

Smutna wieść o śmerci

Wiele osób zastanawiała u mnie jedna rzecz – jak ja potrafię żyć bez muzyki? Praktycznie każdy mój znajomy, wychodząc z domu, obwiesza się słuchawkami – jedni mniejszymi, inni większymi – żeby w uszach rozbrzmiewały im znajome dźwięki, do wtóru których mogą wybijać rytm kciukiem na poręczy w autobusie. Jeszcze inni uważają muzykę za radość, za moment odcięcia się od rzeczywistości, który pozwala utonąć we własnym świecie. Ja natomiast słuchawek używam zupełnie od święta. Mogłyby właściwie nie istnieć.
Każdego dnia borykam się z własną muzyką, nieustającą, która uderza o wszystkie zakończenia nerwowe mojego ciała, zalewając umysł do reszty. Nie kontroluję tego, kiedy się pojawia lub kiedy znika. Moje myśli to galop konia, ostatnio przestraszonego do głębi, uciekającego, ile sił w kopytach, przez co nasiliły się jeszcze bardziej. Są moją osobistą muzyką.
Obecna sytuacja zmusza mnie do słuchania jej bez przerwy. Być może właśnie dlatego dopiero teraz uderzają we mnie wszystkie niezauważane dotąd lub zbyte machnięciem ręki wątki, które powinnam była brać pod uwagę o wiele wcześniej. Pękłam sobie serce, kolejny raz pozwalając przeszłości wejść sobie na głowę.
Popełnione przeze mnie błędy to lekcja. Cieszę się, że je zrozumiałam, że jestem pilną uczennicą, która odrobiła zadanie domowe, mimo że po czasie – ale w jakimś cichym i ciemnym zakątku mnie wciąż tli się jedno pytanie: dlaczego to musi kosztować tak wiele? Dlaczego los jest takim drogim korepetytorem i wiedząc, że przerasta moje finanse, zmusił mnie do udziału w zajęciach?
Jestem gotowa na prawdopodobnie jeden z cięższych kroków w moim życiu. Jestem gotowa powiedzieć „nie”. Jestem gotowa zapomnieć.
Teraz zaczynam czuć się jak uczestnik powstania, który postawił sobie za misję uratowanie tych wystarczająco zranionych przed kolejnym cierpieniem. Wiedząc to, co wiem, boję się podwójnie, bo tym razem nie chodzi o mnie. O ile sama pękłam sobie serce, o tyle wyobraźnia depcze je i skacze po nim, pokazując ewentualne skutki wyboru tych, na których najbardziej mi zależy. Nie mogę nic zrobić. Ale też nie mogę nic nie zrobić. Paradoksalnie obwiniam się o całą tę sytuację, bo gdybym nie była tak popieprzona emocjonalnie, to nigdy by do niej nie doszło. Nigdy.
Ogłaszam pogrzeb. Radosna Singielka umarła.

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *