fbpx
  • Osobiste

    I żeby było normalnie, amen

    Trzykrotnie zmieniałam pracę, byłam w najbliższym stadium kryzysu i rzucenia studiów w całej mojej uczelnianej karierze, prawie zostałam bezdomna, a jak już byłam domna, to okazało się, że jednak mieszkanie pod mostem też mogłoby mieć swoje plusy, straciłam wiarę w siebie, związek i normalne życie, a tkwiąc w tym chaosie, starałam się z całych sił do końca nie zwariować. I to wszystko w ciągu jednego roku.

  • Społeczne

    Chcesz przygarnąć zwierzaka? Lepiej NIE z Fundacji

    Zawsze miałam wielkie serce. Tak samo zawsze byłam pyskata, bezpośrednia (łatwo pomylić z bezczelna) i zdarzało się, że słowa, które tylko sobie pomyślałam, moje usta postanowiły wypluć komuś w twarz. Ale nikt mi nie powie, że nie okazywałam zwierzakom miłości większej niż ludziom i że kiedykolwiek chciałam dla nich źle – bo każdą krzywdę przyjęłabym na siebie, żeby tylko czuły się bezpieczne.

  • Blog

    Moja ulubiona sukienka

    W moich czterech ścianach otulam się zimowym kocykiem, łapiąc w ręce gorącą jeszcze zieloną herbatę. To taki czas, w którym wszystko powoli się uspokaja. Szalone lato i urlopowe chwile można już spisać na straty, z nieskrywaną i całkowicie przecież szczerą tęsknotą witając szkołę i studia. To też dobry czas, żeby uporządkować swoją szafę wspomnień i marzeń, która co roku zmienia swoją zawartość. Choć niedługo przewróci się od nadmiaru ciuchów, to jednak jest w niej coś, co niezmiennie przykuwa moją uwagę – rozkloszowana sukienka.

  • Blog

    Jak nie rzucić studiów?

    Rok akademicki dzieli się na dwie znane wszystkim części: pierwsza pt. Teraz już będę się uczyć na bieżąco i druga, bardziej realistyczna, Cały semestr w jedną noc. Bo coś poszło nie tak i ten etap numer jeden został nieco pominięty. I tak sobie tkwię w mojej ulubionej drugiej części już czwarty raz. I fajnie jest. Pomijając sesyjną depresję i ochotę na rzucenie wszystkiego. Każdy, z moją mamą na czele, powie, że sama sobie taki los zgotowałam i TRZEBA BYŁO COŚ ROBIĆ CAŁY SEMESTR. Okej, coś w tym jest. Ale kiedy, do jasnej cholery, jak się bawiłam w pracę w McDolandzie w każdy weekend, a w tygodniu miałam zajęcia do późna?…

  • Społeczne

    Dobrze mi.

    Są dwie rzeczy w dzisiejszym świecie, których zrozumieć nie jestem w stanie: kłamstwo i ogólne spierdolenie umysłowe. I miłość do pomidorów. Ale może po kolei. Czytam na bieżąco wszystko to, co się dzieje wokół, i własnym oczom nie wierzę. Ciągle sobie powtarzam, że w tych czasach to już nic mnie nie zaskoczy. A jednak każdy kolejny dzień sukcesywnie to podważa. Najpierw film o pedofilach w Kościele i wielka wrzawa medialna pt. Co teraz zrobi partia wiadomojaka? Coś, o czym się wiedziało od lat, a o czym nikt nigdy na głos nie mówił. Chwilę później kolejny film, a raczej zajawka – koncertowy pokaz możliwości dzisiejszej patologii społecznej. Jadę sobie autem, jakoś…