fbpx
Blog

Jak nie rzucić studiów?

Rok akademicki dzieli się na dwie znane wszystkim części: pierwsza pt. Teraz już będę się uczyć na bieżąco i druga, bardziej realistyczna, Cały semestr w jedną noc. Bo coś poszło nie tak i ten etap numer jeden został nieco pominięty. I tak sobie tkwię w mojej ulubionej drugiej części już czwarty raz. I fajnie jest. Pomijając sesyjną depresję i ochotę na rzucenie wszystkiego.
Każdy, z moją mamą na czele, powie, że sama sobie tak. Ale cały problem jest w tym, że kompletnie tego nie czuję. Studiuję filologię polską, a jestem marną polonistką za dychę. Nawet nie wiem, jak poprawnie odmienić słowo „rower”. I „wieczór”. I milion innych wyrazów, a wszyscy traktują mnie jak Słownik Poprawnej Polszczyzny. Że już nie wspomnę o cudownej Historii Literatury Polskiej, gdzie czuję się odmłodzona o te dwa latka, bo mam wrażenie, że znów siedzę w licealnej ławce i omawiam lektury z kanonu. Super sprawa. Na innych zajęciach za to czytamy jedno zdanie pisane staropolszczyzną przez cały semestr. Jedno. Cholerne. Zdanie.
 
Żeby było jeszcze bardziej kolorowo, na połowę zajęć słynnym „być albo nie być” samej MOŻLIWOŚCI podejścia do egzaminu jest dobrze napisana praca zaliczeniowa. Na, a co tam, piętnaście stron.  I każda taka strona jest zdobywana krwią i potem, a na koniec i tak całość trafia do poprawy, „bo nikt Pani chyba pisać dobrze nie nauczył”. Bo może nie wiążę przyszłości z pisaniem prac naukowych, ale co ja tam wiem. A kiedy już przychodzi czas egzaminu, człowiek zdaje sobie sprawę, że to, co robił na zajęciach, na nic mu się nie przyda. Bo po co robić coś, co by pomogło go zdać, jak można tylko zająć czas.
 
Więc jak w sumie nie rzucić studiów? Odpowiedź jest banalna: trzeba dobrze wybrać. A jeśli nawet wybierzecie źle, wystarczy w miarę wcześnie się zorientować. Stracony rok to nic złego – ale po dwóch latach to już zaboli. Kiedyś myślałam, że jestem humanistką. Że przecież polski taki fajny, lepsza filologia niż dziennikarstwo, przynajmniej pisać się lepiej nauczę. Ale moje studia utwierdzają mnie w tym, że chyba jednak tak nie jest. I już sama nie wiem, kim właściwie jestem.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *