fbpx

Inni mają lepiej? Spytaj ich o drogę na szczyt

suckes jak go osiągnąć

DATA PUBLIKACJI

O MNIE

Cześć, jestem Agata!
Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostaniesz ze mną i dołączysz do mojej codziennej przygody. Przed nami mnóstwo podróży, porad i innych ciekawostek, które na pewno pokochasz :)

Najnowsze wpisy

FANPAGE AGUSOPHY

Łatwo jest usiąść po pracy na kanapie, patrzeć na kolorowe obrazki na Instagramie i powiedzieć: „ta to ma dobrze, ma kasę i czas na podróże, zazdroszczę”. Wysiłku nie wymaga też osądzanie, że pewnie ma bogatych starych albo męża, który zarabia na wszystkie atrakcje. Choć nikt o nie nigdy nie pyta, to zawistne uwagi i tak pojawiają się ze wszystkich stron. Nie zawsze jest to hejt – czasem po prostu ludzka zazdrość. Są jednak lepsze sposoby na spożytkowanie swojej energii, o których powstał cały poniższy tekst.

Też tak miałam. Lubiłam oglądać czyjeś relacje i marudzić, że moje życie jest totalnie nudne i nawet nie ma co kłaść go obok, bo po porównaniu będzie mi smutno. Patrzyłam z zazdrością na ludzi, którzy spełniali swoje marzenia, wiedząc, że ja to sobie tak mogę co najwyżej w myślach. Wjechało mi myślenie pt. „dorosłe życie”, czyli:

  • brak pieniędzy, bo przecież życie kosztuje, a i rachunki same się nie opłacą;
  • skąd ja tyle urlopu wytrzasnę, żeby sobie na miesiąc gdzieś pojechać;
  • praca zdalna to przywilej dla nielicznych, dlatego mogę z niej korzystać raz na miesiąc;
  • stabilność i odpowiedzialność to filary, które trzymają życie w ryzach.

 

jak osiągnąć sukces

Oglądałam blogerki i myślałam sobie, że mają najlepszą pracę świata, bo dostają mnóstwo kasy za to, że wrzucą kilka zdjęć na instagramowy feed albo napiszą kilka zdań o kremie do twarzy na blogu. To, że w ogóle nie muszą jeździć do stacjonarnego biura, wydawało się dla mnie kosmosem. To, że mają mnóstwo wolnego czasu i możliwość pójścia do fryzjera w południe, a nie na sam wieczór po pracy – też było nierealne. Wiecie co zmieniłam? Myślenie.

To prawda, że są ludzie, którzy osiągnęli w życiu sukces. Tylko dlaczego mam ich obwiniać za to, że ja jestem nie w tym miejscu, które sobie wymarzyłam? Oni w tym rąk nie maczali. Co więcej, w większości przypadków ci ludzie ciężko harowali, żeby być na szczycie. To się wydaje takie proste: osądzanie kogoś po tym, co aktualnie robi, „bo ja tak nie mogę”. Ale nikt nigdy nie pomyśli o tym, że najpierw na ten sukces trzeba sobie zapracować – przejść przez korpo, słabo płatne zajęcia, użerać się z ludźmi, na których najchętniej nawet by się nie spoglądało. Gwiazdka z nieba sama nie spadnie, zazwyczaj trzeba się po nią wychylić.

Zrozumienie tego było dla mnie przełomem. Przestałam zazdrośnie łypać okiem na każdego szczęśliwego człowieka i zadałam sobie pytanie: „co możesz zrobić, żeby też być w takiej sytuacji?”. Chęci było mnóstwo, ale one nigdy nie wystarczą. Jeśli ktoś Wam mówi, że wystarczy chcieć i postawić ten pierwszy krok, a reszta przyjdzie sama – dla własnego spokoju dajcie mu unfollow i idźcie dalej. Przestańcie słuchać tych bzdur, które próbują dzieciom wmuszać Disneyowskie bajki, bo to wcale tak nie działa. Życie to nie księga życzeń, które się spełnią, gdy tylko je wypowiesz na głos, zatańczysz trzy razy wokół ogniska i krzykniesz „hakuna matata” w pełni księżyca. Dlatego moje szczere chęci dopełniłam działaniem.

sukces co robić żeby go osiągnąć

To, co było wcześniej, też ma ogromne znaczenie. Gdybym w bólu i mękach nie skończyła filologii polskiej, mój autorytet w kwestii znajomości języka byłby kulawy. Gdybym nie zaczęła pracować jako copywriter podczas studiów, nie miałabym pojęcia, co ktoś na tym stanowisku może robić. Gdybym też nie poszła za ciosem i nie znalazła pracy w agencji reklamowej, nigdy nie miałabym przed nazwiskiem „Zastępca Dyrektora Działu SEM”. Wszystkie decyzje zawodowe, które do tej pory podjęłam, dały mi obraz ogromnych możliwości, jakie stawia przede mną świat marketingu internetowego. Grzechem byłoby zatem z nich nie skorzystać.

Choć do szczytu mam jeszcze kawał drogi, to najważniejsze już za mną – podniosłam tyłek i zaczęłam iść w jego stronę. Mam jasny plan, który konsekwentnie realizuję. Działa jak plan dietetyczno-treningowy – co z tego, że w tygodniu trzymasz dietę, skoro na weekend się odpalasz i wrzucasz w siebie wszystko, co staje Ci na drodze? Kluczem jest systematyczność. Przestałam zazdrościć i gadać, że inni mają lepiej – zaczęłam działać.

WIĘCEJ
WPISÓW

zostaw
komentarz!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *