fbpx
Osobiste

Czasem warto zapomnieć parasola

Szaleństwo. Istne szaleństwo. To chyba taki skrótowy opis mojego życia na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy. Najprostsza jego definicja. Kiedy jest normalnie przez dłużej niż parę dni, umieram z zachwytu i szykuję się na kolejną burzę, bo tęcza nigdy nie jest wieczna. Czasami mam wrażenie, że wsiadłam w karuzelę bez sprawdzania, czy jestem odpowiedniego wzrostu lub wieku. Bo chyba nie jestem. I z reguły kończę na tym jak po iSpeedzie we Włoszech – totalnie zaryczana.
Zróbmy może rachunek sumienia, co by zaktualizować nieco informacje. Może pierwszy raz na tym blogu nazwę rzeczy po imieniu. Rok zaczął się fatalnie. Problemy rodzinne, rozpad związku po ponad trzech latach, podupadające zdrowie i ślęczenie w szpitalu, jakby tego było mało wszechogarniająca pustka. Pamiętam jak dziś, że na początku nie było nikogo. Nie żeby nikt nie próbował być – ja tego nie chciałam. Pogłębiałam się w swojej depresji z dnia na dzień, zapomniałam, czym jest uśmiech, a zamiast tego budziłam się z płaczem. Ot tak. Cóż za piękny obrazek.
 
Przełom okazał się być bardzo cichy i nagły – kiedy po raz milionowy odrzucono serce, które miałam na dłoni przez cały czas. To działo się wcześniej. Granica powinna zostać już dawno przekroczona. A jednak dopiero w tamtej chwili coś zatrybiło, ponownie podłączyłam rozum do działania i bez większego żalu wzruszyłam ramionami, idąc naprzód. Trochę jakby uderzyło mnie auto, a ja sobie wstałam, otrzepałam kieckę i podziękowałam kierowcy za to, że w końcu porządnie mną wstrząsnął.
 
Ale później zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Utrata stabilności spowodowała, że zepsuł mi się jakiś miernik równowagi życiowej, poziomica się przechyliła i paradoksalnie budując siebie od nowa, tak naprawdę się rujnowałam. Powróciły stare znajomości, odnowił się kontakt z ludźmi, których przecież tak kochałam i byłam o krok od ich utracenia. Z czasem odczułam głęboką zmianę i zrozumiałam, że dopiero teraz jestem szczęśliwa. Jednocześnie zaczęło się poznawanie zupełnie nowych osób. Krótkie znajomości, przelotne romanse, które kompletnie nic nie wniosły do mojego życia. W większości były tylko etapami, po których nie spodziewałam się wielkiego finału i miłości jak w Titanicu. W międzyczasie pojawiło się też pewne uczucie, które bardzo szybko zostało odstawione na bok, bo czasy, w których pozwalam na traktowanie siebie jak popychadła, bezpowrotnie minęły.
 
Później nadszedł etap spokoju. Etap, w którym nie istniały żadne miłosne rozterki i nawet sobie sprawy nie zdajecie, jak dobrze mi z tym było. No właśnie, było. Nadeszła kolejna zmiana frontu i nawet nie schowałam się przed burzą pod żadną bezpieczną przystanią. Oczywiście, że miałam na to czas i możliwość – widziałam zbliżające się ciemne chmury, ale wolałam zaryzykować przemoknięciem. Tylko kto by pomyślał, że przy okazji trafi mnie piorun.
 
Ten właśnie piorun sprawił, że połączyłam kolejne elementy układanki. Myślałam, że jest mi dobrze w takim układzie, w jakim żyję. Że nie mam faceta, a jak mi się coś odmieni i zachcę sobie poflirtować, to gdzieś tam ktoś się kiedyś znajdzie. Kolejny etap, przelotna znajomość. To było dla mnie takie naturalne. Zmiana frontu w jakiś dziwny sposób spowodowała, że mój układ przestał wydawać mi się taki idealny. Brakuje w nim uczucia, stabilności, jakiejś pewności. Stojąc w samym środku potężnej burzy, zrozumiałam, że chyba właśnie tego chcę. Tych przemokniętych do ostatniej nitki ciuchów, zalotnej gry błyskawic na niebie i ogłuszających grzmotów. To uderzenie pioruna sprawiło, że pierwszy raz od naprawdę dawna przestałam bać się burzy. Ja jej zapragnęłam całą sobą. Tylko że nagle przestało padać.

Jeden Komentarz

  • Rebel

    Hah, ja też tak mam. Gdy Ci się wydaje, ze wszystko idzie zgodnie z planem, szybko to się zmienia. Cóż, los bywa przewrotny. Depresja, niechęć do życia? Skąs to znam.
    Nierzadko potrzebne są właśnie jakieś te, to (nie)prawdziwe uderzenie przez samochód by sobie coś wreszcie uświadomić i ułożyć na nowo.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *