fbpx
  • Blog

    Jak nie rzucić studiów?

    Rok akademicki dzieli się na dwie znane wszystkim części: pierwsza pt. Teraz już będę się uczyć na bieżąco i druga, bardziej realistyczna, Cały semestr w jedną noc. Bo coś poszło nie tak i ten etap numer jeden został nieco pominięty. I tak sobie tkwię w mojej ulubionej drugiej części już czwarty raz. I fajnie jest. Pomijając sesyjną depresję i ochotę na rzucenie wszystkiego. Każdy, z moją mamą na czele, powie, że sama sobie tak. Ale cały problem jest w tym, że kompletnie tego nie czuję. Studiuję filologię polską, a jestem marną polonistką za dychę. Nawet nie wiem, jak poprawnie odmienić słowo „rower”. I „wieczór”. I milion innych wyrazów, a wszyscy…

  • Blog

    Zniszczone zamki z piasku

    – Mam dwadzieścia lat – zaczynam. – Mówią, że w tym wieku człowiek powinien zacząć odnajdywać swoje miejsce w świecie. Trzymam ich za słowo. Idę za głosem serca.             Grudzień. Z nieba delikatnie prószy śnieg, a na Placu Wolności już dawno zjedzony został pierwszy gorący oscypek w tym sezonie. To już dziewiętnasta czekoladka z kalendarza. Lampki są wszędzie – na drzewach, jak delikatnie utkane świecące wianki, w drodze na rynek, sprawiając wrażenie wejścia do innego świata i przed każdą galerią, oplatając z wdziękiem gigantyczne choinki. Choć do końca roku czasu jest dużo, to refleksje zawsze pojawiają się w okresie świątecznym. W tym chyba jest cała ich magia.             To…

  • Blog

    Chcę znów pod Jej spódnicę

    Rozstanie. To takie słowo, które dzięki amerykańskiej kinematografii i wszelkiego rodzaju książkom od razu kojarzy się z rozchodzącą w różne strony parą. Może z rozwodem. Zwykle chodzi o dwoje ludzi, którzy chcieli ułożyć sobie razem życie, ale im nie wyszło. A przecież rozstania towarzyszą przeciętnej osobie każdego dnia.  Budzę się rano i pierwsze, co mnie czeka, to ten ciężki moment, w którym dociera do mnie, że a. nadal żyję oraz b. muszę, cholera jasna, wstać. Z tego cudownie wygodnego łóżka i opuścić ukochaną poduchę. Jedno z najcięższych rozstań życia, a niestety przeżywanych rutynowo.  Kiedy już fala senności powolnym krokiem żółwia morskiego odchodzi w niepamięć minionej nocy, ja jestem w trakcie…

  • Blog

    Smutna wieść o śmerci

    Wiele osób zastanawiała u mnie jedna rzecz – jak ja potrafię żyć bez muzyki? Praktycznie każdy mój znajomy, wychodząc z domu, obwiesza się słuchawkami – jedni mniejszymi, inni większymi – żeby w uszach rozbrzmiewały im znajome dźwięki, do wtóru których mogą wybijać rytm kciukiem na poręczy w autobusie. Jeszcze inni uważają muzykę za radość, za moment odcięcia się od rzeczywistości, który pozwala utonąć we własnym świecie. Ja natomiast słuchawek używam zupełnie od święta. Mogłyby właściwie nie istnieć. Każdego dnia borykam się z własną muzyką, nieustającą, która uderza o wszystkie zakończenia nerwowe mojego ciała, zalewając umysł do reszty. Nie kontroluję tego, kiedy się pojawia lub kiedy znika. Moje myśli to galop…

  • Blog

    Być kobietą

    Witam Państwa po dłuższej przerwie. Cyrk o nazwie „Życie Agi M.” ma zaszczyt przedstawić tekst, który powstawał w pewnych odstępach we współpracy z niezawodnymi pomysłodawcami. Aby nieco rozluźnić dzisiejszą publiczność, na początek rzucimy czymś prostym. Słowne kalambury. Jest koloru uwielbianego przez większość pań. Kształt ma okrągły jak piłeczka do tenisa lub niedługo ja, jak nie skończę z fast foodami. Spotkać go można na kanapce zrobionej przez mamę zaraz obok zielonego ogórka lub w połączeniu z parówką, choć w nieco bardziej zmielonej formie. Znacie już odpowiedź? Czerwony pomidor, brawo! To na rozgrzewkę. Jeśli zgadliście, zezwalam na przejście dalej. Kojarzą się pewnie głównie z pięknem, bo samo to wystarcza na określenie ich…